Tomy "Płomień i krzyż", "Sługa boży", "Miecz aniołów", "Młot na czarownice" i "Łowcy dusz".
Gdy zaczęłam pierwszy tom, po kilku stronach miałam ochotę odłożyć tę lekturę: krew, tortury, duchy, wampiry i czarownice. Niemalże horror - czego nie znoszę zarówno w filmowej jak i książkowej formie. Ale jakoś się przemogłam i w zasadzie nie żałuję - okazał się to w końcu trochę taki kryminał fantasy, osadzony w realiach (lub raczej "nierealiach") XVI-wiecznej Europy. Wstrząsanej procesami heretyków, powstaniami chłopskimi, z korupcją i upadkiem obyczajów płynącymi z papieskiego Rzymu.
Główny bohater jest inkwizytorem. I mimo jego mocno dwuznacznych zasad moralnych, w końcu czytelnik zaczyna go nawet tolerować, zwłaszcza że w kolejnych tomach nieco łagodnieją jego obyczaje (albo może nam powszednieją po kilku setkach kartek lektury). Autor dość pomysłowo obmyślił sobie religię dla celów tej serii - początkowo mamy wrażenie, że to zwyczajne chrześcijaństwo, potem jednak słyszymy, że Jezus zszedł z krzyża i ukarał bezbożną Jerozolimę, a w modlitwie Ojcze Nasz słyszymy "i daj nam siłę, żebyśmy nie odpuszczali naszym winowajcom".
Lubowanie się w makabrycznych detalach w stylu horroru obniża jednak moją ogólną ocenę tej serii.
Saturday, June 26, 2010
Friday, May 14, 2010
"A feast for crows" George R.R. Martin
Największą zaletą tej książki są gorącokrwiste postacie. To trzyma zresztą całą serię "The Song of Ice and Fire" przy życiu. Atutem jest jeszcze jak zawsze znakomity u Martina język - bogaty, z łatwością odmalowujący przed naszymi oczami czy to pejzaż czy samych bohaterów i ich perypetie.
Akcja w czwartym tomie niestety trochę kuleje. Jak dobrze przemyśleć to wielu atrakcyjnych jej zwrotów autor mam nie przygotował. Najbardziej lubię wątek z mroźnej Północy, a w czwartym tomie on właściwie nie istnieje. W dodatku słuchałam książki w formie audiobooka i dość niemrawa akcja kołysała mnie do snu przez dobry miesiąc z hakiem.
Jednak zżyłam się już z bohaterami na tyle, że z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg. Podobno grono fanów bardzo się burzy, bo już kilka razy przekładano datę publikacji kolejnego tomu. George R.R. Martin miał nawet powiedzieć, że być może zrobi "posunięcie Roberta Jordana" (czyli nie dokończy serii - ale ten ostatni to akurat miał dość ważki powód do przerwania pracy, bo niestety zszedł z tego świata). Można zauważyć dość często, że pisarze fantasy mają niejakie trudności z zakończeniem swoich dzieł. Stworzą światy, korowód postaci, poplączą wątki, a potem mają problem, żeby to spektakularnie rozwiązać.
Sunday, April 25, 2010
"Ex-boyfriend Handbook" Matt Dunn
Dość żartobliwy męski punkt widzenia na problemy w związku dwojga ludzi. Tak jakby męska "Bridget Jones". Niestety znacznie mniej śmieszna i chwilami z przydługimi wywodami głównego bohatera. Książka do przeczytania gdy nie mamy pod ręką nic innego, a czas nam się dłuży. Ja mam nawet nazwę na taki gatunek - "lektura do poczekalni".
Thursday, February 4, 2010
"Alterland" Marcin Wolski
Ta książka próbuje być wszystkim naraz - powieścią sensacyjną, s-f, lekturą historyczną, romansem. W efekcie nie jest niczym specjalnym w żadnym z tych gatunków. Właściwie to dobrnęłam do końca tylko dlatego, żeby wiedzieć jaką wizję alternatywnej historii dla Polski wymyślił autor. Sam pomysł w założeniu dobry, choć nieco wyświechtany, gorzej z realizacją. Jeśli chodzi o akcję, charakterystykę postaci, a nawet - o zgrozo - logikę to jest momentami niedobrze. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale już szczytem nonsensu dla odrobinę bardziej uważnego czytelnika jest scena spotkania głównego bohatera ze swoją dawną miłością w ruinach Warszawy. Miły akcent o Janie Pawle II, to chyba zresztą jedyna sympatyczna niespodzianka w tej książce.
Czasem mam wrażenie, że ja się urwałam z jakiejś choinki w moich ocenach książek- w Merlinie same zachwyty w recenzjach. Jeśli ta książka ma "mistrzowskie zakończenie" i jest "starannie napisaną i klimatyczną powieścią [..]czymś w rodzaju przepysznego dania w dobrej restauracji" to mnie chyba czeka w alternatywnej rzeczywistości rola angielskiej królowej.
Czytałam parę lat temu "Psa w studni" Wolskiego, który przynajmniej miał wartką i wciągającą akcję, "Alterland" nawet w tej dziedzinie szczególnie nie błyszczy.
Friday, January 29, 2010
Jerry Ahern "Krucjata"/ "The Survivalist"
Szkoda, że nie mam skali ujemnej, bo ta książka zasługuje na minusową punktację. Atomowa hekatomba w USA i nieskalany komandos na motorze ratujący wszystkich, gdzie się tylko da. No Chuck Norris, czy inny superman wypisz wymaluj. A, i jeszcze żony szuka i ciągle się mijają o włos... No i zakochuje się w rosyjskim szpionie, platonicznie rzecz jasna. Poważna część książki poświęcona jest szczegółowym opisom działania i konstrukcji różnych modeli broni palnej. Krótko mówiąc - boska lektura. Nie dałam sobie rady z całościa, rzuciłam ten chłam w kąt gdy w pięciu na krzyż zdobyli chronioną przez pułk KGB Cheyenne Mountain ......
Thursday, December 3, 2009
"Niebezpieczne związki" Choderlos de Laclos
Geniuszem musiał być i pan de Laclos, skoro do dzisiaj, coś tak niemodnego i anachronicznego jak listy, umie budzić we współczesnym czytelniku tyle emocji i tak stopniować napięcie.
Z ciekawostek - de Laclos, przez wiele lat sekretarz księcia Orleańskiego, związał się w czasie Rewolucji z jakobinami, chodziły nawet słuchy, że pisał przemówienia Robespierre'owi.
Można by powiedzieć, że treść powieści to wirtuozerska gra na ludzkich uczuciach koniec końców wymykająca się grającym spod kontroli.
Na podstawie książki powstał film, również fenomenalny. Film jest już dość stary (z lat 80-tych XX wieku), ale broni się równie dobrze, jak lektura na której kanwie powstał (właściwie to zrobiony był na podstawie teatralnej adaptacji "Niebezpiecznych związków"). Glenn Close jako markiza de Merteuill i nieskazitelnie piękna Michele Pfeiffer jako pani de Treville, jeszcze przed obejrzeniem filmu wydawały mi się idealnie dobrane do ról. Zastanawiałam się tylko nad Malkovich'em, jakoś mi nie pasował do roli wicehrabiego ...... Cóż się okazało - on był nieprawdopodobny. To co zademonstrował przed kamerami - niezwykła mieszanka subtelności i wszeteczności - było idealnym odzwierciedleniem postaci z książki de Laclosa. Grają tam również Uma Turman i Keanu Reeves, których trudno dzisiaj kojarzyć z kostiumowymi rolami. Ale ich pewna młodzieńcza niezdarność całkiem nieźle się sprawdziła u wybranych dla nich bohaterów.
Thursday, September 10, 2009
"Rzeczpospolita obojga narodów: Srebrny wiek, Calmitatis regnum, Dzieje agonii" Paweł Jasienica
"Rzeczpospolitą obojga narodów" każdy Polak będzie czytał z narastającym bólem serca, bo właściwie od pierwszych stron są to dzieje naszego staczania się po równi pochyłej (z kilkoma krótkimi momentami lekkiego przyhamowania nieuniknionego procesu). Co może trochę zaskakiwać - za to co się stało autor główną winą nie obarcza szlachty z jej złotą wolnością. Jego zdaniem nasi królowie do pewnego momentu mieli ciągle sporo autonomii w działaniu, tyle że woli działania właśnie zabrakło i w tym upatruje autor zasadniczy problem. Szczególną antypatię czuje do Wazów, wytykając ich abnegację na sprawy polskie, wąskie horyzonty, dewocję Zygmunta II paraliżującą wielokrotnie rację stanu, ba często wręcz antypolskie działania. Równie jeśli nie bardziej krytyczna jest ocena rządów Augusta II Mocnego. Generalnie pozytywne opinie zbierają natomiast Batory i Sobieski.
Poważnym winowajcą, odpowiedzialnym między innymi za hamowanie reformatorskich zapędów jednostek, jest kler w dobie kontrreformacji. Nie spodziewałam się po Jasienicy - nie da się tego inaczej ująć - nieprzejednanego antyklerykalizmu. Choć po przemyśleniu, dochodzę do wniosku, że ten pogląd historyka nie jest bezzasadny. Cięgi zbiera nawet Piotr Skarga, w powszechnej świadomości historycznej raczej pozytywnie widziany. Unia brzeska i powstały po niej Kościół greckokatolicki uznane są za błąd rządzących i jedna z poważnych przyczyn późniejszych problemów Rzeczpospolitej z Ukrainą.
Zdumiewa nieco dość łagodna ocena rządów Stanisława Augusta, w/g autora niedocenionego oświeconego reformatora ze związanymi rękami i jak na złość nie mającego poważania wśród szlachty. Dla uczciwości Jasienica przypomina jednak, że był nasz ostatni król kochankiem carycy Katarzyny II, w dodatku na jej żołdzie i przyłączył się do konfederacji targowickiej. Biorąc pod uwagę czas napisania książki (lata 60-te), to i tak dużo udało się autorowi przemycić.
Podsumowując - czyta się znakomicie, choć serce krwawi. W dodatku pozostaje przykre wrażenie, że do dzisiaj jako naród niewiele zmądrzeliśmy.
Subscribe to:
Posts (Atom)