Tuesday, April 9, 2013

"Backpacked: A Reluctant Trip Across Central America" Catherine Ryan Howard


Napisane przez młodą Irlandkę umiejącą obserwować innych, a na samą siebie spoglądać z poczuciem humoru. Autoironia to nawet u piszących rzadka a cenna cecha. Do łez czasem rozśmieszają nawet najbardziej przyziemne perypetie autorki. Nie ma tu encyklopedycznej wiedzy, ale mnóstwo jest wnikliwych obserwacji, a często i praktycznych informacji dla podróżujących w ten nie zawsze przyjazny turystom zakątek świata. Nie spodziewajcie się tu wyżyn intelektu i wysublimowanych refleksji nad kulturą z bagażem historycznym, czyta się jednak tę pozycję lekko i z przyjemnością.

"The Full Montezuma" Peter Moore


W przeciwieństwie do mojej poprzedniej lektury o Ameryce Środkowej ta nie jest szczególną intelektualną gratką. Nie grzeszy też zbytnią błyskotliwością. Czasem jedynie błyśnie trochę humorem. Autor, Australijczyk koło 30-stki, wybrał się w kilkumiesięczną podróż ze swoją, dość nową, dziewczyną. Głównym wątkiem jest w tej książce zderzenie ich diametralnie różnych filozofii podróżowania. On najchętniej fotografowałby się z przygodnie spotkanymi guerillas i nurkował z rekinami. Ona woli karaibskie plaże z białym piaskiem i pływanie jachtem. Nieuniknione są więc mniejsze i większe scysje. Generalnie o wiele za dużo tu uwag o ich związku, a zbyt mało impresji związanych z samą przygodą, którą przeżyli w tak przecież niezwykłym zakątku globu.

Nie wiem czy ten brak głębszej refleksji nad zwiedzanym światem, jego kulturą i mieszkańcami wynika z koncentracji autora na kwestii doświadczenia podróży z niekoniecznie idealnie do niego pasującą drugą połówką, czy też jest efektem właśnie takiego powierzchownego postrzegania otaczającej rzeczywistości. Jeśli to jest ta druga przyczyna to lepiej było darować sobie pisanie książki....

"Time Among the Maya" Ronald Wright


Świetnie napisane z zacięciem człowieka, który naukowo chciał badać kulturę Majów, jednak w końcu zamiast "majanistą" został dziennikarzem. Bez zbędnego mędrkowania i popisywania się wiedzą, którą jednak autor posiada aż w nadmiarze. Skupia się na współcześnie żyjących Majach, próbuje nawet odkryć tajemnicę ich mitycznego "speaking cross". Zwiedza mniej i bardziej znane ruiny cywilizacji na Jucatanie, w Gwatemali, Belize i Hondurasie. Interesująco o nich pisze, mimochodem wtrącając zupełnie nieprzewodnikowe informacje.Obowiązkowa lektura dla wybierających się do Ameryki Łacińskiej.


Sunday, February 17, 2013

"Diabeł na wieży" Anna Kańtoch


Polubiłam od razu Domenica Jordana, anatomopatologa, który żyje w krainie przypominającej południową XVII-wieczną Francję i uwielbiającego rozwiązywać kryminalne zagadki. Wartkie opowiadania, trzymające w napięciu, z ludową magią kontrapunktowaną ścisłym umysłem bohatera. Dobrze się czytało. Sięgnę chyba po następne tomy.

"American Gods" Neil Gaiman



Pomysł jest dobry. Starzy bogowie, którzy przybyli do Nowego Świata z imigrantami stają do walki z bóstwami współczesności (takimi jak bóstwa kart kredytowych i TV), a w tle Ameryka małych miasteczek i zwykłych ludzi.

To amerykańska powieść drogi, tylko, że w formule fantasy. Sprawnie napisane, dobrym językiem, nieźle się czyta. Finał ... niby ma zaskakiwać, ale jednak trochę rozczarowuje. Biorąc pod uwagę tytuł spodziewałby się człowiek jednak jakieś wyrazistszego przesłania. Pewnie jednak bogowie mają prawo do swoich sekretów.

"The basque History of the World" Mark Kurlansky






Pisałam artykuł o kraju Basków i zabrałam się w tym czasie do lektury tej książki. Muszę powiedzieć, że po jej przeczytaniu całym sercem jestem za tym bezpaństwowym narodem. Ich losy jakoś niezwykle przypominają mi nasze polskie XIX-wieczne zmagania z zaborcami. Tyle że Baskowie zmagają się już od tysiącleci... Książkę czyta się jednym tchem. Historia, polityka, kuchnia, religia i obyczaje - wszystko się tu gładko splata dając nam obraz życia najstarszych ponoć Europejczyków, posługujących się językiem niespokrewnionym z żadnym innym na świecie.

Autor nie jest zbyt obiektywny, od razu widać po czyjej jest stronie. ;) Niepokoi też, że popełnia błędy. Czyżby to dziennikarska powierzchowność wiedzy? Teoria konfliktu serologicznego na tle czynnika Rh ( to on ma być odpowiedzialny za to za populacja Basków zbytnio się nie zwiększa) przedstawiona jest całkiem na opak. To jeszcze można laikowi wybaczyć, ale już stwierdzenie, że żyjący za czasów republiki Pompejusz Wielki (założyciela miasta Pampeluna) był zwolennikiem imperatora Rzymu, nieco przeraża. Gdy znajduję takie kwiatki, zaczynam się niepokoić - co z resztą informacji których na poczekaniu nie umiem zweryfikować. Za te wpadki dwie gwiazdki mniej, ale książkę mimo wszystko bardzo polecam.

Monday, August 20, 2012

"Driving over Lemons - an optimist in Andalucia" Chris Stewart

 
Autor może mniej jest skoncentrowany na sobie niż to w takich książkach zazwyczaj bywa i to mu należy policzyć na plus. Więcej pisze o spotykanych ludziach niż o samym sobie. Kłopoty to kłopoty, a nie kupa śmiechu, nie ma silenia się ani na humor ani liryczną sielskość (ta druga mniej najbardziej denerwuje).

Z drugiej strony książka nie jest jakoś szczególnie wciągająca. Autor z żoną próbują żyć w walącym się domu w andaluzyjskim interiorze, on strzyże owce i włóczy się po okolicy. Czy to rzeczywiście jest takie ciekawe, żeby aż napisać książkę? Mam wrażenie, że Hiszpania, a zwłaszcza jej południe mają przybyszowi trochę więcej do zaoferowania niż to co opisał Chris Stewart.