Muszę się dziś przyznać do moich niezbyt kobiecych gustów. Otóż ja kocham literaturę wojenną w całym jej historycznym przekroju - od starożytności poczynając na współczesności kończąc. Nie muszą zresztą być to wojny realne, równym uwielbieniem darzę literaturę batalistyczną z gatunku fantasy, a nawet science-fiction. Nic tak nie robi dobrze książce, jak soczysty opis kilku bitew. Wiem, że to raczej nie jest normalne, ale nic na to nie poradzę, że z większą przyjemnością czytam naszpikowaną bitewnym zgiełkiem "Malazańską księgę poległych" niż "Damę kameliową (choć i ta ostatnia nie jest zła ;) ).
Książka Clavella jednak mimo, że jest jak najbardziej o wojnie, nie jest z pewnością batalistyczna. Akcja rozgrywa się w japońskim obozie jenieckim w okolicach Singapuru, a autor daje nam znakomitą analizę ludzkiej psychiki w niewoli. Genialnie nakreślone portrety bohaterów, wartka akcja i trochę pesymistyczny finał. Całość znakomita i świetnie się czyta.